Sen o tajnym centrum tramwajarzy

z Paulą siedzieliśmy na jakimś przystanku tramwajowym..było późno chyba..albo desz padał..bo ciemno..no i czekamy i czekamy..dwa razy zanim się zebraliśmy..tramwaj pojechał..trzeci raz wiedzieliśmy że trzeba się szybko zebrać..akurat siedzieliśmy na przystanku dla jadących w przeciwną stronę i tramwaje jednocześnie nadjechały..jakoś się zebraliśmy i przeskoczyliśmy..ale drzwi już były zamknięte..to doskoczyłem do nich..i zacząłem naparzać..złapałem się czegoś..tramwaj jechał..i otworzył mi drzwi..to jakoś do takiego jadącego wsiedliśmy..odrazu jeden z motorniczych do nas wyskoczył co tak napierdalamy..to mu mówię że jesteście trzecim tramwajem który tak szybko odjechał że nie zdążyliśmy z przystanku wsiąść. Podczas wsiadania wypadł mi plecak.. i został na przystanku..poszedłem jeszcze do kierującego motorniczego żeby wytłumaczyć mu się dlaczego tak napierdalamy..nie było już powrotnych..albo nie chcieliśmy tam wracać..no i plecak tam został..motorniczy strasznie się na nas wqrwili..ale ja nie ustępowałem..znów dostałem się do kabiny pilota i próbowałem poprosić kierującego czy może zadzwonić do jakiegoś przejeżdżającego tamtędy jeszcze motorniczego żeby zgarnął mój plecak..ten powiedział że może być może i gdzieś polazł..to i ja polazłem za nimi..na drugi koniec tramwaju..tam była niezliczona ilość wejść..wlazłem do jakiejś tajnej sali konferencyjnej..jakiegoś centrum kryzysowego..pełno mikrofonów..foteli wysuwanych..radarów..monitorów..skradałem się po niej..by żadna kamera mnie nie zauważyła..wszystko było w stylu z lat 80-tych..otworzyłem kolejne drzwiczki a za nimi był kucający strażnik w stroju jak z seksmisji i z takim kosmicznym pistoletem. Przestraszyłem się..on się tylko rozejrzał, spojrzał na mnie, przyłożył palec do swoich ust..”siii”..i uciszył..że niby go tam nie ma ;]..chyba jeszcze dwa razy spotkałem takiego agenta ochrony..no ale postanowiłem z tamtąd iść bo w końcu miałem trafić do motorniczych. Wspominali mi jeszcze że jutro to w TV będzie..że jak się tak dowalamy do tramwaju..że nie może naszego plecaka zgarnąć żaden z kamerami tramwaj..że to nie dozwolone..że musi jakiś stary..i tak już wiedziałem że jest za późno żeby ktoś po niego dziś pojechał..narobiłem rabanu.. na szczęście nie wiedzą że chodziłem po tych salach tajnego centrum tramwajarzy. Wszystko było w tramwaju..w końcu udało mi się wyjść z centrum i na jednym z korytarzy minąłem dwie koleżanki w ręcznikach..szły pod prysznic..się zdziwiłem..no ale wiedziałem że gdzieś bliską są prysznice..to znalazłem i męskie i moich motorniczych. Zdziwili się jak ich pod prysznicem znalazłem..też się wykompałem i poprosiłem żeby ktoś tam zgarnął ten plecak..choć nie wierzyłem ze on tam jutro jeszcze będzie..oni stwierdzili że będzie..tylko żeby na kamerze nie pokazali ich w tv..wiedziałem że moją akcję pokażą..i że odkryją że ktoś się kręcił po tajnym centrum dowodzenia..i znów im podpadnę.

Przewijał się tam gdzieś też wątek gorąca w tramwaju..i jakiejś laski ktora mnie podrywała..tramwaj który był metrem i pociągiem jednocześnie

Sen o dziurze

Wychodziłem wyrzucic śmieci ..a na podwórku zobaczyłem coś wbite w ziemie..podłoże było ziemiste..a nie pokryte asfaltem..wyciągnąłem patyczek..okazało się że był połączony z innymi w stelaż w kształcie stożka..wszystko było idealnie poskładane..posklejane? z patyczków jakby z baquety..twardych patyków..zaostrzone na końcu..choć było z patyków to było wbite w ziemię tak na głębokość 1-2 metrów..miałem jakąś latarkę na głowie i po wyjęciu świeciłem w tą dziurę..była idealna, bez żadnych naszarpnięć krawędzi..tak obróciłem się i zmierzyłem wzrokiem skąd to mogło spaść..no i wyglądało że nie miało szans że z nieba, bo sufit bramy przeszkadzał..jakby przez budynek przeleciało..a sufit ani brama nie były nadszarpnięte..widział to ze mną jeden gościu z podwórka..taki ćpunek..popatrzył i poszedł..ja powyciągągałem te stelaże..albo je wsadziłem spowrotem..były podzielone na pare części..chyba wsadziłem je spowrotem do dziury a później zakopałem..czekałem na dole na Huberta..albo kogoś innego albo ojca nawet..no i z zabramy jakby policjant archeolog szedł, to odrazu mu pokazałem znaleziska..były jeszcze patyczki których nie zauważyłem i nie zakopałem..on je wziął..i jakby sprawdził niszcząc je..oskrobując ..sprawdził je, nic nie powiedział i zaprowadziłem go do miejsca gdzie to było..jakby nie chciał uwierzyć..a ojciec odrazu się wkręcił, i tak jak ja wspierał wizję że to spadło z kosmosu..ale nie wiadomo jak..bo nie sposób by ktoś to tak idealnie wbił w ziemie i że się patyczki nie powbijały przy wbijaniu..i że to takie idealnie zrobione jest..nie chciał uwierzyć i nie chciał nam przyznać racji..jakby coś chciał ukryć..obudziłem się

Sen o pigmejach z bierkami

Po wygranej walce na działce z jakimś oddziałem wojskowym..mój oddział zbierał się do wyruszenia i zabierał ze sobą masę broni..z magazynu przy którym ta walka się odbywała..był tam skośnooki który pomógł nam ją wygrać..pomógł uratować mi życie..podziękowali mu wszyszcy..mógł sobie zabrać co chciał..to wziął amunicji dużo i pistolety..no i pojechał gdzieś tam..wolny

Byłem tym skośnookim i jakimś busem czy czymś dojechałem do jakiegoś miasteczka w którym spotkałem piękną skośnooką..starałem się o nią…ale ona była niewrażliwa na moje starania..ale jako że była sama i bezrobotna zgodziła się poprzebywać ze mną…mieszkałem w buszu..miałem coś w rodzaju motorów.. rowerów.. nawet lotnie miałem..i łódkę nad wodą..zaprzyjaźniony byłem z czarnymi mini pigmejami..którzy bierkami się kłuli ;]..widziałem paczkę bierków z pigmejami ;]..zabrałem Ją któregoś razu na przejażdżkę.. wspieliśmy się na mega skałę..taką osamotnioną maczugę na morzu ..i tam rozsiedliśmy się do posiłku..ze stolikiem ..obrusem..jedliśmy coś w rodzaju suszi..a widok był niesamowity..na jasne błękitne morze..zieloną dżunglę..złotą plażę niedaleko..zaczęło wiać bardzo..w oddali pojawiły się chmury czarne..widać było jakieś huragany..zebraliśmy się szybko..śpieszyła się żeby schodzić do pojazu którym przyjechaliśmy ale stwierdziłem że polecimy..mega skrzydła..jakąś niby lotnię wyciągnąłem..po pojazd wrócę później..bo co mam tu do roboty..no i polecieliśmy..gdzieś do wiosek pigmejów.. jednak wylądowaliśmy w mieście..siedzieliśmy w samochodzie..za nami zatrzymał się w kabriolecie..nasz wróg..z kompanem..chciał nas zastrzelić..my zupełnie niezorientowani rozglądaliśmy się..on się wychylał ze swojego samochodu..i bezgłośnie strzelał..ale za każdym razem nie trafiał..więc postanowił podejść..i tak mimo tego że był metr przede mną też nie trafiał..zauważyła to moja kompanka..no i starała się go powstrzymać.. powstrzymaliśmy..gdzieś tam jeden i drugi uciekli do sklepów..ale śmieszne bo z żadnej odległości nie byli w stanie we mnie trafić..gdzieś tam uciekliśmy z Nią..i okazało się że to jest jakiś departament dla uchodźców i mogą tam zdobyć pracę..no i starałem się to jej pokazać..w końcu się udało..zauważyła..no i ucieszyła się..i chciała ze mną zostać..daliśmy sobie buźi…i się obudziłem ;]

Sen o białym tygrysie

latałem po podwórku..wieczorem wracałem na swoje podwórko..postanowiłem że postraszę ludzi..nie widzieli mnie..a mogłem latać i ich dotykać i pokazywać się w ostatnim momencie..choć z tym pokazywaniem nie wychodziło..jakby mnie zupełnie nie widzieli..ale jakby Paula widziała i znała moje myśli..na ostatnim piętrze wypatrzyłem Lili..siedziała wieczorem przy kompie i coś tam tworzyła graficznie..no to postanowiłem do niej wlecieć..ale i koleżanka była..i sobie gadały..i starałem się ukrywać przy oknie bo byłem widoczny..ale jak się później okazało nie widziały mnie..i nikt mnie nie widział..Paula jak usłyszała moje myśli..też się u Lili pojawiła..jakby miała ją bronić przede mną…albo mi w czymś przeszkodzić…
wracałem z treningu czy z kądś wieczorem..i przed poprzednim podwórkiem spotkałem Domi(trenerkę capo) gadającą z jakimś handlażem śliwek..i ogólnie warzyw..śmiali się..grali w bilard w knajpie..pogadałem no i postanowiłem się pożegnać..otworzyłem okno i łapiąc się parapetu spuściłem się na dół..tak..ulica z handlażem zamieniła się wknajpę ..poszedłem dalej przez podwórko..no i powstała scena o której wcześniej wspominałem.
Walczyłem..ale w sumie uciekałem..bądź moja kompanka to robiła..z jakimś wariatem co miał piły zamiast rąk..i krzyczał “ha ha ha”..ból istnieje..nie możesz się go wyprzeć..ha ha geny istniejąa! ha ha! ha!”..no i ciachał ją ..ręcę chciał jej odcinać..na torach na których byli puszczał pociągi..a ona ..w sumie ja w myślach uświadamiałem sobie..starałem się szybko uwierzyć że to co on robi nie istnieje…tak jak w matrixie..jeżeli strzeli w ciebie kula to jak uwierzysz że jej nie było..to jakby nic Ci się nie stało..to tak starałem się wierzyć co chwilę żę to czym on chce mnie zabić..to nie istnieje..ale wynalazł że geny istnieją..w co było mi ciężko uwierzyć że nie istnieją.. no i ze strzykawką za mną latał żeby je zmnieć….
Z Michałem Wiśniewskim z pracy wracaliśmy skądś no i mówił że za coś tam jest 100 tyś dolarów..pomyślałem że za takie umiejętności jakie mamy..to mało jest..usłyszał to gadający biały tygrys z za siatki..pilnujący ogrodu..drzew z jabłkami czy śliwkami..odrazu chciał się dowiedzieć za co..ale my mu nie chcieliśmy powiedzieć..no to ten wskczył na drzewo..z jednego na drugie przeskoczył..aż na ganek do babć wskoczył..brygadą pobiegliśmy tam by je ratować..no i wtedy tygrys zamienił się w tego szaleńca ..chyba (?)..

Sen o super pornosie

z pomostu..z molo..czy też z budynku nad morzem na łóżku..czy ławce z obrusikiem wyskakiwała do wody para..naga kobieta..i facet posuwający ją. On ubrany w strój super bohatera..z maską i peleryną..i dużymi mięśniami..scena..lot..w spowolnionym tempie..i bah, plusk do wody.
Następnie oglądałem przygotowania do drugiej sceny..tylko jakoś kobiety nie było..trudno było ją znaleźć..no i problem ze starterem był..tj..jakiś elektryczny on był..no i porażać mógł aktorów porno..reżyser mi nawet tłumaczył..że nie można tu prądu przykładać..że móżg się porazi czy coś takiego..chłopak jednak zdecydował się tym napędem coś tam odpalać..no ale za drugim razem też coś kiepsko wyszło..czy on został porażony..czy coś wybuchło..czy za słabo wylecieli..nie wiem..wiem że poddał się i reżyser skierował na mnie to zadanie..przygotowanie stanowiska do odpalenia..to musiałem stół przygotować, obrusik..i co najważniejsze kobietę..więc chodziłem po porcie i kombinowałem..mama gdzieś tam była..czy dzwoniła..w domu nawet szukałem obrusiku niebieskiego..ale nie znalazłem..później aktora znalazłęm..gadał sobie na molo..i jakoś w końcu nie odpaliłem tego pornosa..

Sen o pomyśle na biznes

Zaczęło się od tego że ze znajomymi mieliśmy robić napad na jakiś, czyiś biznes..by zgarnąć łatwą kasę. Przygotowywaliśmy samochód, jakieś spadochrony, trasę..mieliśmy dziuplę..melinę w piwnicach. W tych też piwnicach była też jakby biblioteka stara..tak jakby magazyn od księgarni..książki które się nie sprzedały..po tych piwnicach dużo ludzi chodziło..mijało się więc czasem kogoś i dzieńdobry mówiło..wtedy chodząc pomiędzy tymi półkami wyobrażałem sobie mój pomysł na biznes..wyobrażałem sobie też ten biznes..że zatrudnić by tu trzeba było kobitę która by to ogarniała..znała wszystkie tytuły i sprzedawała młodzikom po dużo większych cenach..uświadomiłem sobie że czemu mam zaczynać od zupełnie nieznanej mi branży.czemu od razu nie zabrać się za tworzenie wymarzonego klubu? Czemu marnować lata na to co mnie nie rozwinie…Następnie przeglądając jakąś książkę z tej biblioteki przeniosłem się do lasu w którym ludzie rozwijali jakiś mega plecak i dmuchali w niego..jakby w spadochron nie rozwinięty..ale dmuchali tak że jego powierzchnia zajmowała z boisko do tenisa..staliśmy w wodzie..czy może to była woda z tego nadmuchanego spadochronu?..biblioteka była jakby kopalnią pomysłów na biznes..co książkę otworzyłem, co na jakiś tytuł spojrzałem – pojawiał się pomysł.

Sen o Czochrańcu

Filmik skwadracony..jakby z jakiejś starej kamery..na filmiku obraz meliny gdzie jeden gościu posuwa na jeźdca jakąś chudą laskę..obok drugi i trzeci próbują spać..ale wszystko jakby przy ogólnym przyzwoleniu. Po lasce i na gościach chodzą jakieśjakby morskie meduzy..białe przeźroczyste..Z przyjacielem Jackiem trafiliśmy do jakiegoś kościoła..sali..teatru w którym zbierali się ludzie mający brać udział w jakimś przedstawieniu..akurat tuż przed premierą..zbierało się wiele młodzieży..niektórzy nawet mi znani..witali się..było coś 7:30..a o 8:00 miało być przedstawienie..przyszli aktorzy, prowodyrzy zajścia..ja byłem w zielonych spodniach dresowych więc mówie że nie mam stroju..no to ona że ok że może założe jej..a ona miała też zielone z żółtym..jakby brazylijskie..to powiedziałem że do jej żywe kolory bardziej pasują..jako że miałem niby blisko do domu to mnie Jacek z tą laską wysyłali żebym poszedł..bo od Jacka dostałem kiedyś bardziej stonowane spodnie..w stylu średniowiecznym miało być..ale jeszcze wcześniej laska mnie zagarnęła żeby pokazać reszcie ekipy..tak jakby prezentowała swoją nową zabaweczkę..a ja nadal nie wiedziałem o jakie przedstawienie chodzi.

30 letni gościu z wąsem którym niby ja się czułem, postanowił w allegro wyszukać co to jest ten czochraniec..co to są te za meduzy z tego filmiku. Duży dom z wieloma oknami i spadzistymi dachami(skomplikowana struktura niczym z jestem legendą..albo hotel czarny kot z wawy) Wpisał gdzieś hasło czochraniec..widać było moment przeskoczenia i nagle zaczął w 3d się dobudowywać ten dom, dobudowywać kolejne piętro..w które wjechał obraz. W środku ciemno..wejście jak do kina..zaczynają różni ludzie wychodzić..jakieś konusie co tańczą tańce klasyczne..jakby chcieli mnie artystycznie powitać..jakby Czochraniec był gwiazdą. czekałem tylko jak na scenę wybiegnie jakiś czochraniec i zacznie śpiewać.

Widziałem jak masa czochrańców biegałą za sobą i podgryzała siebie..byli zrobieni jakby z rureczek..pustych baniek..po 5-9 na sztukę..podgryzały siebie od tyłu i pękały po kolei te bańki rureczki..

Kobita elegancka przy wyjściu z pracy gada z jakimś biznesmanem..i jakby taki mokry wielki czochraniec spada jej na głowę…plask…symbolizował on to że gościu złożył jej seksualną propozycję. Koleżanka wzięła ją pod pachę..no i ta co dostała propozycję zaczęła opowiadać. Że w wieku 16 lat była prostytutką i że po skończonej robocie.. z tamtymi 3ma goścmi szła sobie z jednym z nich przez pole i mówiła że czuje się wolna..że lubi sex i nadal sprawia jej przyjemność..że wcale nie musiałby za nią płacić gdyby poprostu spędzili zajebisty dzień..wziął ją do schludnego czystego pokoju..i w łóżku przy winie opowiadał jej wspaniałe historie ze swojego życia..że mogłaby się w nim zakochać i być jego kobietą. Tym gościem był ten rudy wąsacz to podjechał do allegro by sprawdzić kim jest czochracz. Gościu jakby zobaczył w tym pokoju w allegro właśnie ten film..jak szli sobie z tą 16tką przez pole i tak luźno rozmawiali. Z jakimś gościem z tamtego pierwszego filmu się spotkał i przy wyjściu opowiadali sobie że no “posuwałem 16stkę, czaisz?!”. Wyszli jakimiś tylnymi drzwiami przy których wąsacz zostawił rower..i udał się do domu do swojej żony.

Ja tym czasem w drodze powrotnej spotkałem na drodzę jeszcze jakiś paru gości z tej sztuki no i dowiedziałem się że na świecie jest nowa moda na sztuki na fristajlu..w których nic nie jest zaplanowane..tylko każdy wychodzi i coś odgrywa..masę ludzi z capoeiry poznałem w ekipie z tego przedstawienia a wszystko miałoby się jakby rozgrywać na sali w kasprzaku..ale i w starym teatrze.

Przy scenie w zielono żółtym słonecznym polu, gdy dziewczyna prowadziła chłopaka grała jakaś piosenka zespołu Łzy..skoczna mocna i radosna…w czasie seksu gdy czochrańce chodziły po człowieku mimo że takie olbżymie i meduzowe to przyjemnie łaskotały i były przyjazne.

Sen o oprowadzaniu dzieci po policji

Z jakimś znajomym oprowadzaliśmy dzieci po policji..pamiętam z pokoju w którym leżał strój wielkiego rugbisty..czyli jakby strój policjanta..zanim otworzyłem z nim gablotę..pokazałem dziecią wielką bańkę w stylu baniek z domkiem i latającym śniegiem. W środku bańki na dnie był piasek.i jak się przeciągnęło palcem po szkle to pociągało się za sobą piasek i można było tworzyć różne swooshe które zatrzymywały się w przestrzeni..magiczne blaski się przy tym wydobywały i cała bańka się świeciła. Następnie pokazałem dzieciom tego rugbyste w ręku miałem kamerę i pamiętam jak nagrałem usmiech dzieci i ten moment -”łaaał”.

Zmieniło mi się miejsce pracy i z Maćkiem z capo chyba pracowałem..no i nie wiedzieć czemu musiałem wychodzić do niej przez okno..wskakiwać na balkon i przywieszony przy balkonie z komputerem i tam pracował..ja się bałem że spadnę..

Sen o języku angielskim

Musiałem napisać jakiś scenogram..czy tekst dla jakiejś aktorki..dla filmu..jakiejś gwiazdy czy coś..która miała przyjechać w ostatnim momencie i musiała mieć gotowy tekst do nagrania..jak to zrobiłem okazało się że to jest zwykła uczennica szkoły filmowej..czy nawet nie..która pierwszy raz grała i nawet nie wiedziała co to jest scenogram. Następnie jakaś ekipa z zagranicy..ta filmowa jechała na lotnisko..i ja musiałem ..miałem zadanie by coś tam im zrobić w samochodzie..choć wnętrze było jak z samolotu..jechali nowym land roverem..starsza kobita ze starszym gościem..oboje eleganccy i bogaci..i z takim typowo brytyjskim akcentem gadali. Ja jechałem z nimi i kombinowałem z drutem który dostałem..którym miałem coś zrobić..połączyć..nie wiedziałem..więc kombinowałem co się z tym da zrobić..aż wkońcu zapytałem jakiej to długości..i jaki jest rizon żeby robić ten drut..okazało się że chcą się przepasać takim pasem bezpieczeństwa który ma w sobie gniazdka..to ja wtedy “aaaaa”..nie miałem materiałów do tego by to zrobić..więc huj..poprostu z nimi jechałem..udało mi się wcześniej wysiąść..ale i tak nie daleko lotniska..chciałem do domu wracać..gdzieś mi się śpieszyło. No ale musiałem przejść przez jakąś wielką halę, szkołę..duży budynek..by znaleźć pętlę autobusową czy tramwajową. Wtedy natknąłem się na dzieciaków występujących w różnych przedstawieniach..m in. był chłopak który (tak mi się wydawało w rzeczywistości) chciał mnie zaprosić na fejsbuku ;]. Przywitałem się z nim i poleciałem dalej. Na wielkiej hali natrafiłem na naszą ekipę robiącą pokaz..ucieszyli się wszyscy że pomogę im w nim..a ja miałem tam nie być..więc nie wziąłem stroju na przebranie. Przywitałem się ze wszystkimi..i tyle.
Siedzieliśmy w sali muzycznej w mojej podstawówce z ekipą capoeirową. Mestre coś wykładał opowiadał. Weszła ekipa angoli..tj anglików..którzy się strasznie rozpanoszyli..i dzieciaki wszędzie chodziły i olewały wszystkich..dużo zamieszania robiły. Brały nie swoje rzeczy, demontowaly jakieś nasze prace..zwłaszcza moje..no i Tomkowi (który nie jest na capo..ani w tej szkole nie był..ale siedział za mną) dzieciaki coś ukradły. Poszedłem do mestre powiedziałem mu że jest z nimi taki problem żeby coś zrobił..bo sobie za dużo pozwalają. Dumny byłem że tak dobrze po angielsku mi się gadało..i teraz z mestre i wcześniej z angolami…choć może chronologicznie było odwrotnie..coś się chyba jeszcze działo w tym śnie..ale nie pamiętam więcej ;p

Sen o weselu w czasie wojny

obudziłem się u Pauli..odwiozłem ją do szkoły..chyba..ale i jednocześnie umówiłem się z jej bratem że pojeżdżę z nim dzisiaj i zobaczymy co tam będzie robił w życiu..on ze swoją ekipą uprawiali jakiś parkur..z jakąś huliganką..na pewnym podwórku trawiastym..rozstawiła się śmieciara..ale zamiast paki z kontenerem na śmieci miała jakby taką kraciastą mega wielką łapkę na muchy którą ugniatała ziemię..którą uderzała w ziemię..no to chłopaki pierw chyba porzucali kamieniami a następnie pod tą packę spuścili samochód dostawczy…który od razu został poniszczony..wchodziliśmy do niego i próbowaliśmy uniknąć przygniecenia..jakoś się udawało..a z samochodu nic nie zostawało.. Chodziliśmy po jakiś kiblach..jakiś mega uliczkach..korytarzach..aż nagle zajarzyliśmy się że jest wojna..zostałem sam..miałem wyrzutnię rakiet..czekałem skampowany za jakimś murkiem i przez lunetę w tej wyrzutni obserwowałem jakieś miejsce z którego miał wybiec gościu i zacząć strzelać też z rakiety..działo się bardzo dużo jak patrzylem przez tą lunetę..i musiałem zaprzestać kampowania się tam bo bałem się że dostanę w plecy..wybiegłem poszukać innej broni..znnalazłem po drodzę dużo pistoletów maszynowych zwykłych..jakieś gwoździki  zabijem chyba paru ludzi po drodzę..zajarzyłem się że jestem na granicy 2,3 państw..meksyku izraela i chyba palestyny (tak logicznie wnioskuje)chodziło się po jakiś paczkach i mega szafach z mega ilością półek..wiedziałem że będę odpowiedzialny za tą granicę więc znów poszedłem na posterunek..tym razem byłem na dole..schowany za plastikową szybą od namiotu…która nijak nie chroniła przed kulami…no ale kampowałem i wypatrywałem gościa..po placu kręciło się ich bardzo dużo..i wiedziałem że jak wystrzelę zostanę zauważony…jest! wypatrzyłem gościa przymierzającego się do strzału..walnąłem pomiędzy niego a gościa który był mnie najbliżej…nie czekając na wynik spierdzieliłem w głąb swego miasteczka..gęstego ciemnego..po drodze szukania broni minąłem wesele! to było wesele Ani i Damiana..które już przeżyłem..kelner zaprosił mnie gdzieś tam..i co chwilę się grzecznie pytał czy czegoś nie potrzebuję..był tak spokojny..a ja zdenerwowany bo zaraz mogli tu wpaść goście z drugiej strony podwórka..tak też za chwilę się stało..gdy chodziłem sobie po półkach..wpadł jakiś gościu..miałem kaszański pistolecik..ale gdy wspinał się na półkę na której byłem.zaskoczyłem go i jakoś dziwnie strzelał ten pistolecik..jakby podczas strzału zamiast naboi wychodził z niego biały płyn..jakieś skarabeusze nakręcane uruchamiały się wokół mnie i jakby zdradzały moją pozycję..znalazłem taką bardzo opływową ślizgającą się w rękach broń maszynową..którą w łatwy sposób rozwaliłem kolejnego gościa..wiedziałem że muszę pomóc przejechać przez miasto limuzynie weselnej Anny i Damiana..kościół miał być gdzieś  po drugiej stronie granicy. Znalazłem się po drugiej stronie..przy jakimś murze..czekaliśmy na nich..nadjechała piękna biała furgonetka Legii..bez żadnego skrępowania i strachu..jakby byli swoi..chronieni..wysiedli z niej i zaczeli wyciągać pojemniki na jedzienie..pojemniki były w kształcie mega wielkich rakiet..jedna była schowana w drugą..przejeżdżające wojsko nic nawet nie spojrzało na te prowokujące elementy..fanklub legii w tych warunkach robił mega zajebiste wrażenie..pomagał w weselu?